Od paternalizmu do kontroli

From Opus Dei info

Św. Josemaría zwraca się jak ojciec do swoich dzieci. Wie, co jest dla nich dobre i stara się prowadzić je mężnie do upatrzonego przez siebie celu.

Kontrola myśli i uczuć

Pierwszą cnotą ludzką dla chrześcijanina jest szczerość[1].
Podstawowymi przejawami pokory członków Dzieła mają być szczerość, prawość intencji i duch służby.[2]
Dobrze rozumiana szczerość to ta, której towarzyszy uległość i zaangażowanie w sprawy, jakie są nam sygnalizowane.[3]

Mglisty związek, jaki ustanowiono tutaj pomiędzy pojęciami pokory, szczerości i posłuszeństwa, zmierza do jednego celu: uzyskania absolutnego posłuszeństwa. Co tak naprawdę kryje się pod pojęciem szczerości wymaganej przez założyciela? Z pewnością nie chodzi tutaj po prostu o mówienie prawdy. Założyciel żąda od nas ujawnienia wszystkich myśli i uczuć, nawet tych najskrytszych. Należy stać się zupełnie przezroczystym.

Nie pozwólcie sobie na nic, o czym nie moglibyście później powiedzieć. Trzeba mówić wszystko. Jeżeli nie, droga się plącze.[4] Najpierw należy mówić to, co najbardziej chcielibyśmy ukryć.[5]

Chodzi o to, aby uniemożliwić członkom Dzieła uprawy swojego „wewnętrznego ogrodu”. Członkowie sami wyrywają rosnące tam kwiaty, by na ich miejscu sadzić nasiona, jakie się im podaje:

Ci, którzy otrzymali misję kształtowania innych, muszą wiedzieć wszystko o naszych osobistych stosunkach. Nie możemy się obawiać, że się dowiedzą, jacy naprawdę jesteśmy. Wprost przeciwnie: musimy radować się z tego, że nasze dusze są przezroczyste.[6]

Członek Opus Dei należy w całości do swoich dyrektorów. Nie wolno mu niczego zachować dla siebie.

Dzieci, na początku każdego odejścia [z Opus Dei] jest opór przed powiedzeniem czegoś, co nas upokarza. Kryje się za tym brak prostoty. U źródeł utraty zapału, by iść radośnie za Panem, zawsze jest smutek, że się czegoś nie powiedziało na czas.[7]

Św. Josemaría zna przyczynę każdego (bez wyjątku) odejścia z Opus Dei, a jest nim właśnie brak przejrzystości wobec kierownictwa duchowego. Innymi słowy, gdyby ktoś był przejrzysty, z pewnością nie opuściłby Opus Dei. W dalszym ciągu tego rozdziału odkryjemy, skąd się bierze ta pewność.

Jak św. Josemaría uzyskuje wspomnianą przejrzystość?

Każdy decyduje w swoim sumieniu, czy pokaże list swojemu dyrektorowi, mając na uwadze, że niewątpliwie musi pokazać listy, co do których by nie chciał, aby inni je znali (o czymkolwiek by były). Ci, którzy tak nie postępują, powinni pamiętać, że nie mogą oszukiwać Boga i muszą uświadomić sobie, że postępują błędnie.
Z drugiej strony, te z moich dzieci, które spędziły dotąd niewiele czasu w Opus Dei, powinny być wdzięczne, że dyrektorzy – jako dodatkowy środek formacyjny – trudzą się czytaniem ich listów. Dzięki temu bowiem dyrektorzy mogą udzielać wskazówek i rad, oszczędzać im zbędnych nieprzyjemności itp.
Fakt, że dyrektorowi dostarcza się listy otwarte nie jest oznaką braku zaufania; jest to raczej forma ascezy i pomoc w pracy formacyjnej. Należy również wziąć pod uwagę, że dyrektorzy nigdy nie omawiają z innymi zawartości listów, które mają obowiązek przeczytać. Mogą natomiast, a niekiedy nawet muszą, wymieniać wrażenia z członkami rady lokalnej.[8]

Zasada pozostaje ta sama: pozorna wolność związana jest z poczuciem winy, a członkowie zgadzają się wykonywać polecenia, które w sposób oczywisty gwałcą ich prawo do prywatności.

Od posłuszeństwa do uległości

Zastanówmy się teraz, jak Dzieło rozumie posłuszeństwo, podstawową wartość i warunek przynależności do Dzieła.

Dla członków Dzieła chrześcijańska cnota posłuszeństwa oznacza obowiązek pełnej, niezwłocznej i ochoczej akceptacji wszelkich sugestii i poleceń rady dyrektorów Opus Dei we wszystkim, co ma związek z ich życiem duchowym i pracą apostolską.[9]
Szeroko rozumiana materia kierownictwa duchowego obejmuje również zachowanie i dyspozycje odnoszące się do wiary i moralności, do ducha Dzieła i do apostolstwa.[10]

Życie członków Dzieła jest kontrolowane wewnątrz i na zewnątrz ośrodka. Kontrola ta jest całkowita, tym bardziej, że kierownictwo duchowe, którym wabi się ludzi do Dzieła, staje się więzią o zniewalającej sile. Nie muszę wyjaśniać, że taka praktyka kierownictwa duchowego jest sprzeczna z nauczaniem Kościoła.

Do posłuszeństwa w sferze osobistej dochodzi posłuszeństwo w apostolstwie:

Apostolstwo osobiste prowadzone jest pod kierownictwem. Opus Dei nie jest organizacją anarchistyczną. Każdy otrzymuje od dyrektorów odpowiednie wskazówki duchowe.[11]

Trzeba uświadomić sobie, jak głęboki wpływ mają te słowa na życie członków Opus Dei. Otóż od momentu, gdy nowa osoba przystępuje do Opus Dei, dyrektor ośrodka decyduje o tym, z kim ma ona prawo utrzymywać kontakty, ile czasu może poświęcać danej osobie, kogo może zaprosić do ośrodka itd. Dyrektor decyduje również o tym, czy ktoś ma zerwać kontakty ze swoimi dobrymi przyjaciółmi, bo akurat nie są oni przedmiotem zainteresowania Dzieła. Czyniąc to, dyrektor nie musi się uroczyście powoływać na zasadę świętego posłuszeństwa: każdy członek Opus Dei musi się stosować do każdej jego sugestii. W Opus Dei niepodważalnym rozkazem jest każde „proszę” lub podobny, grzecznościowy zwrot.[12]

Pod maską cnoty posłuszeństwa kryje się systematyczna i wszechogarniająca kontrola:

Materia kierownictwa duchowego obejmuje życie rodzinne, zawodowe i społeczne, oglądanie telewizji, lektury, objawy umiarkowania, cele apostolskie...[13]

Opus Dei decyduje o życiu zawodowym, społecznym i rodzinnym swoich członków; o tym, jak mają się ubierać i czesać, co mają oglądać w telewizji, czytać, kupować, jak mają siedzieć, jak jeść itd.

Oferta Opus Dei może być atrakcyjna w czasach kryzysu, gdy ludzie czują się odizolowani i pozbawieni drogowskazów w społeczeństwie, w którym osłabł wpływ tradycyjnych wartości. Wielu szuka wtedy kierownictwa duchowego, porad, stowarzyszeń oraz wsparcia dla siebie i swoich rodzin. Jednak w Opus Dei szybko się okazuje, że porady są tak naprawdę tylko sztywnym gorsetem, zbiorem obowiązków.

Uległość powinna się objawiać zarówno w sprawach ważnych, jak w sprawach małej wagi, np. w kwestiach dobrego wychowania, sposobu mówienia, ubierania lub zachowania. Uległość jest szczególnie potrzebna wtedy, gdy nie rozumiemy, dlaczego mamy coś robić, czy to dlatego, że jesteśmy ograniczeni, czy też dlatego, że brakuje nam ważnych informacji. Tymczasem zwykle chodzi o to, by nasze zachowanie było wyrazem „dobrego ducha”, by było prawdziwie ludzkie lub chrześcijańskie, albo po prostu, żeby było takie, a nie inne „bo tak wypada”.[14]

Kiedy czyta się te regulaminy, należy pamiętać, że są one skierowane do osób świeckich, „powołanych do bycia zwyczajnymi chrześcijanami pośród świata”, a nie do zakonników, którzy złożyli śluby posłuszeństwa! Posłuszeństwo jest prawdziwą cnotą chrześcijańską. W tym jednak przypadku chodzi o posłuszeństwo ślepe i bezgraniczne, odruchowe. Nie ma tu miejsca na żadną własną ocenę.

Jakie musi być nasze posłuszeństwo?
- Nadprzyrodzone,
- ochocze,
- uniwersalne,
- rychłe,
- nieme,
- zdecydowane,
- skuteczne. [15]

A oto garść cytatów, które pozwolą czytelnikowi lepiej zrozumieć, jakiego posłuszeństwa domaga się św. Josemaría:

Bądźcie posłuszni tak, jak posłuszne jest narzędzie w rękach artysty. Narzędzie nie zatrzymuje się, aby się zastanowić nad tym, co czyni i dlaczego. Miejcie pewność, że nigdy nie powierzy się wam zadania, które nie byłoby słuszne i nie służyłoby większej chwale Bożej.[16]
Jeżeli wam się wydaje, że to, co wam każą, to barbarzyństwo, mówcie o tym. Jeżeli nalegają, żebyście to zrobili, a nie będzie to obrazą Boga, małą lub wielką – zróbcie to.[17]
Wiemy o tym w Opus Dei: można nakazywać wszystko, dopóki nie jest to obraza Boga.[18]

Wzorowy członek Opus Dei jest jak mały żołnierzyk, któremu rozkazują dyrektorzy:

Musimy wkładać całą swoją energię, wolę i inteligencję w to, co nam się każe czynić, żeby wykonać wszystko, co nam się każe, i tylko to, co nam się każe.[19]"'

Od troski braterskiej do donosicielstwa

Zadanie troszczenia się o innych powierzane jest wszystkim członkom Dzieła za pośrednictwem upomnienia braterskiego. Jeżeli ktoś zauważy coś nieodpowiedniego u współbrata, ma obowiązek udać się do dyrektora i prosić go o pozwolenie na udzielenie reprymendy.

Materia upomnienia braterskiego obejmuje:
- przyzwyczajenia, które kłócą się z duchem, normami i zwyczajami Opus Dei;
- dobre wychowanie i wszelkie zachowania społeczne, sposób wykonywania pracy, itd., które godzą w ludzki i nadprzyrodzony charakter Opus Dei;
- przewinienia, które mogą szkodzić samemu zainteresowanemu, Kościołowi lub Dziełu[20].

W Ewangelii idea upomnienia braterskiego odnosi się do ciężkich przewinień zagrażających zbawieniu: „Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!” (Mt, 18, 15-17).

W przypadku Opus Dei upomnienie braterskie nie ma na celu zbawienia, lecz uzyskanie określonego zachowania. Stosuje się je nawet w błahych przypadkach, gdy np. ktoś nie ogolił się rano, spał w ciągu dnia, zjadł podwieczorek w sobotę (jest to zabronione), chodził w kapciach po domu (to też jest zabronione), w krótkich spodenkach po mieście (nie wypada), nosił t-shirt zamiast koszuli (nie wypada), zjadł jabłko, nie używając noża i widelca (nie wypada) itd.

Każdy członek Opus Dei ma wyznaczony dzień tygodnia, w trakcie którego musi znaleźć powody do upomnienia braterskiego. Nierzadko zdarza się też, że kierownik duchowy wyznacza jako cel udzielenie np. trzech upomnień braterskich w ciągu tygodnia. Nieraz musiałem się dobrze namęczyć zanim w czyimś zachowaniu znalazłem błahostkę, dzięki której mogłem osiągnąć wyznaczony cel!

Od uległości do ubezwłasnowolnienia

Powiedzieliśmy już wcześniej, że św. Josemaría był pewien, że jeżeli ktoś jest szczery, czyli przezroczysty, nie ma możliwości, żeby odszedł z Opus Dei: U źródeł utraty zapału, by iść radośnie za Panem, zawsze jest smutek, że się czegoś nie powiedziało na czas.

Skąd ta pewność? Oto, jaką kurację stosuje się na osobach, które w jakiś sposób podważają swoje powołanie:

Środki, jakie poleca się, aby wytrwać w powołaniu, to:
- powierzać się Bogu za pośrednictwem dyrektorów;
- dbać o pobożność, spełniając wiernie normy i zwyczaje;
- być całkowicie szczerym wobec kierowników duchowych, dyrektorów i księży z Dzieła;
- zapominać o sobie samym i służyć innym dla Boga;
- upraszczać się: nie wymyślać sobie problemów, które istnieją tylko w wyobraźni;
- mieć cały czas zagospodarowany pracą intensywną, uporządkowaną i stałą;
- wykonywać ciągłą pracę apostolską.[21]

Mamy do czynienia z programem, który zakłada złożenie odpowiedzialności za własne życie w ręce dyrektorów. Zabronione jest samodzielne myślenie, zalecane jest zatracenie się w pracy. Jednym słowem: ubezwłasnowolnienie. Każdy, kto zdecyduje się poddać takiej kuracji, staje się marionetką w rękach dyrektorów. W takim przypadku św. Josemaría może rzeczywiście mieć pewność, że taka osoba nie odejdzie z Dzieła i będzie robić to, co jej każą.

Zastępując ufność Bogu, ufnością dyrektorom, Opus Dei staje się organizacją totalitarną.

Osoby świeckie poddawane są silnym naciskom, aby nie wystąpiły od Opus Dei, ale nie tylko one. Presja wywierana jest również na księży z Dzieła, o czym można się przekonać z następującego świadectwa: Ku pamięci księdza Antonio Petit.

Od rządzenia do biurokracji

Struktura organizacyjna Opus Dei jest – jak w wojsku – hierarchiczna: na jej czele stoi prałat, następnie dyrektorzy centralni, dyrektorzy regionalni, dalej dyrektorzy lokalni i w końcu szeregowi członkowie. Taka struktura ma zapewnić wierny przekaz informacji. Polecenia prałata mają dotrzeć w niezmienionej formie. Od dyrektorów nie wymaga się inwencji ani inicjatywy, rozlicza się ich tylko z tego, czy wiernie stosują się do regulaminów:

„Ci, którzy przewodniczą, bardziej niż inni powinni żyć wiernie w cnocie świętego posłuszeństwa. Bo w pierwszej kolejności muszą się utożsamiać ze swoimi przełożonymi. A na dodatek mają się nieprzerwanie dostosowywać do ducha i do norm Dzieła.”[22]

Dyrektywy docierają do dyrektorów lokalnych za pośrednictwem rozbudowanej biurokracji. Prowadzona jest intensywna wymiana pisemnych informacji pomiędzy dyrektorami lokalnymi, regionalnymi i centralnymi. W myśl zaleceń założyciela:

„Wypada, aby wszystko, co się dzieje, było odzwierciedlone na papierze. Rzeczy zewnętrzne są zapisywane w dzienniku domu. Natomiast teczki, o które was proszę, nie powinny być powszechnie dostępne.
Dzięki nim dyrektorzy przekażą do wiadomości komisji wszystko, co należy. Zanotujcie również w tych teczkach informacje o rodzinie, karierze, zdolnościach i gustach członków Dzieła.
Prowadźcie również listę wszystkich przyjaciół domu i rejestr odwiedzin – zawsze za zgodą komisji regionalnej. Zanotujcie każdy kontakt. Dzięki temu żadna z tych przyjaźni nie odejdzie w niebyt. Niech w tych fiszkach zapisane będą usługi świadczone przez nich względem was, a także wasze względem nich.”[23]

Członkowie Dzieła ani ludzie pomagający organizacji oczywiście nic nie wiedzą, że prałatura prowadzi ich imienne teczki i przechowuje je w tajnych archiwach. Zawarte są tam dane osobowe: wiek, adres, numer telefonu, imię współmałżonka, liczba dzieci, zawód, lista zajęć, na które uczęszczają, nazwisko osoby, która zaprosiła ich po raz pierwszy do ośrodka i inne adnotacje. Kiedy dana osoba się przeprowadza, teczka „wędruje za nią” bez jej wiedzy. Ośrodek wysyła ją do komisji regionalnej, która ją archiwizuje i przesyła dalej, do ośrodka docelowego, który będzie się starał utrzymywać kontakt z daną osobą.

W dzisiejszych czasach społeczeństwo staje się coraz bardziej wyczulone w kwestii ochrony prywatności i z nieufnością odnosi się do baz danych zawierających dane osobowe. Opus Dei nic sobie nie robi z tych obaw.

Co więcej, Opus Dei równie starannie spisuje wewnętrzne rozterki swoich członków. Notatki na ten temat można znaleźć w zamkniętych na klucz szafach, których zawartość jest starannie ukrywana przed władzami cywilnymi i kościelnymi. Oto dwa przykłady notatek zredagowanych przez dyrektorów i skierowanych do następnych ośrodków za plecami osoby zainteresowanej:

Ref. 733/04 Pismo nr 18/04

1. Nie zawsze spełnia systematycznie wszystkie normy planu życia. Czasami zostawia niektóre normy na ostatnią godzinę dnia, a zdarza się nawet, że je opuszcza.

2. Rozmowy z nim zazwyczaj obracają się wokół tematu jego wytrwania w Dziele. Wygląda na to, że szuka wymówki, która by go uspokoiła, aby porzucić swoje powołanie. Z kursu rocznego powrócił z postanowieniem, że w ciągu tego roku zdecyduje, czy będzie kontynuował działalność w Dziele. Zachęcamy go przy każdej okazji, aby był dzielny, aby prosił o światło i męstwo i zrozumiał, że nie może stawiać sobie teraz tych samych pytań, co w momencie przystąpienia do Dzieła. Powiedzieliśmy mu również, że nie należy wyznaczać sobie ścisłych terminów, że wszystko w życiu wymaga wysiłku, żeby nie idealizował małżeństwa, że ludzie żonaci również mają problemy, tak jak mógł się przekonać przy okazji swojego apostolstwa.

3. Jest nieregularny, mało stabilny, prawie dziecinny. Mało się umartwia, jest trochę niedojrzały. Jest też mało posłuszny. Zwracaliśmy mu na to uwagę.

4. Nadal ma problemy ze „Świętą Czystością”. Czasami chodzi do kina, oczywiście nie mówiąc o tym wcześniej. Nie przestał też czytać niektórych nieodpowiednich treści w Internecie. Mało bywa w domu. Daliśmy mu samochód, aby codziennie jadł obiad w domu, ale tego nie robi.

5. Z tego, co mówi, nie wynika, czy dobrze mu idzie w pracy. Nie znajduje też uznania w oczach przełożonego.

6. Poinformował nas wczoraj o rozmowie, jaką odbył z dyrektorem regionalnym, aby uzyskać zgodę na mieszkanie poza ośrodkiem. Wcześniej nie mówił nam o tym.

7. Naszym zdaniem trudno będzie go zatrzymać z powodu braku woli z jego strony.

Data: 02.05.2004

---

Pismo nr 1434/03

1. Niezbędne są zdecydowane środki, które powinny być zastosowane w odpowiednim momencie. Musi zmienić swój stosunek do jego oddania się sprawie Dzieła w taki sposób, aby się zdecydował i nawrócił. Należy uzyskać głębokie nawrócenie serca – tam jest główna przyczyna – żeby pełnił tylko i całkowicie wolę Bożą.

2. Osiągniemy ten cel za pomocą kierownictwa duchowego.

3. Jeśli chodzi o jego oddanie, należy poruszać następujące punkty:

a) ścisłe kontakty, jakie utrzymuje ze swoją rodziną. Musimy spowodować, aby zrozumiał swoje powołanie i chciał żyć z oddaniem, o którym mówił Nasz Ojciec;

b) korzystanie z Internetu. Jest oczywiste, że ta sfera jego życia umyka kierownictwu duchowemu. Należy rozważyć wydanie przez radę lokalną zakazu korzystania z sieci. Niech surfuje tylko w sprawach niezbędnych i zawsze w towarzystwie innej osoby.

4. Pomóc mu może skupianie się na sprawach zawodowych. Z wyżej wymienionych przyczyn odrzucamy prośbę o przeniesienie go do innego miasta. Będzie lepiej, jeżeli zainstaluje się w mieście [...]. Nie ma przeciwwskazań, żeby nadal uprawiał swój zawód.

Data: 09.04.2003

Powyższe informacje uzyskane były podczas spotkań z kierownikiem duchowym. Członkowie Opus Dei sądzą, że to, co mówią podczas tych spotkań, pozostanie tajemnicą. Tymczasem prawda jest taka, że dyrektorzy przekazują sobie i omawiają wszystko, co uznają za stosowne.

Księża diecezjalni także mają swoje teczki. Można znaleźć przykład raportu redagowanego po hiszpańsku na stronie internetowej www.opus-info.org pod nazwą Informe secreto de una diócesis.

Tak więc instytucja, która rzekomo jest częścią Kościoła, posiada własne służby informacyjne i własne tajne archiwa. Jednocześnie przedstawiciele Opus Dei głoszą w mediach całkowitą przejrzystość Dzieła. Jakie cele chcą w ten sposób osiągnąć?




  1. Św. Josemaría, spotkanie 8.04.1971.
  2. Katechizm Prałatury Świętego Krzyża i Opus Dei (edycja z roku 2003), nr 136.
  3. Don Alvaro, Cartas de familia (3), nr 57.
  4. Św. Josemaría, list Videns eos, 24.03.1931, nr 39.
  5. Św. Josemaría, spotkanie 17.10.1967, Crónica XII-1967, s. 42.
  6. Św. Josemaría, list Videns eos, 24.03.1931, nr 41.
  7. Św. Josemaría, list 14.02.1974, nr 22.
  8. Św. Josemaría, Instrukcja dla dyrektorów, 31.05.1936 (opublikowane i prawdopodobnie redagowane w 1967), nr 75-76.
  9. Katechizm Prałatury Świętego Krzyża i Opus Dei (edycja z roku 2003), nr 141.
  10. Katechizm Prałatury Świętego Krzyża i Opus Dei (edycja z roku 2003), nr 212.
  11. Katechizm Prałatury Świętego Krzyża i Opus Dei (edycja z roku 2003), nr 276.
  12. Katechizm Prałatury Świętego Krzyża i Opus Dei (edycja z roku 2003), nr 143.
  13. Św. Josemaría, list 9.01.1959, nr 33.
  14. Doświadczenia o sposobie prowadzenia rozmów braterskich, 19.03.2001, s. 20.
  15. cf. Św. Josemaría, rozważanie 9.03.1962.
  16. Św. Josemaría, Droga, Księgarnia Św. Jacka, Katowice, 2001, nr 617.
  17. Św. Josemaría, Sam na sam z Bogiem, nr 189.
  18. Św. Josemaría, rozważanie ¡Que se vea que eres Tú!, l.04.1962; En diálogo con el Señor, s. 51.
  19. Św. Josemaría, list 6.05.1945, nr 39 oraz Katechizm Prałatury Świętego Krzyża i Opus Dei (edycja z roku 1995), nr 138.
  20. Katechizm Prałatury Świętego Krzyża i Opus Dei (edycja z roku 2003), nr 228.
  21. Św. Josemaría, list 29.09.1957, nr 32 oraz Katechizm Prałatury Świętego Krzyża i Opus Dei (edycja z roku 2003), nr 309.
  22. Św. Josemaría, Instrukcja, 3.05.1936, nr 35.
  23. Św. Josemaría, Instrukcja dla dyrektorów, 31.05.1936 (opublikowane i prawdopodobnie redagowane w 1967), nr 70-72.


Poprzedni rozdział Spis treści Następny rozdział
Od pracowitości do aktywizmu Byłem w Opus Dei - Fakty, świadectwa, dokumenty Od spontanicznej pobożności do przestrzegania „planu życia”
Personal tools